Zimowa sesja na Połoninie Wetlińskiej w Bieszczadach

niedziela, 4 marca 2018 Bieszczady, Polska





Tym razem chciałem Wam opowiedzieć o sesji,  która pod wieloma względami jest dla mnie wyjątkowa. Po pierwsze to mój pierwszy zimowy plener z parą młodą w sercu Bieszczad, po drugie Kasia i Przemek uwielbiają Bieszczady, a po trzecie, to właśnie w Bieszczadach wykonywałem swoje pierwsze zdjęcia krajobrazowe, uczyłem się nie tylko obserwować przyrodę ale też szlifowałem warsztat fotograficzny i własną kondycję. Gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że za kilka lat będę tu wracał wykonywać zupełnie inne zdjęcia, pewnie kazałbym mu puknąć się w czoło... ale do rzeczy.


Kasia i Przemek pochodzą z Sanoka, więc oczywistym dla mnie było zaproponowanie im pleneru gdzieś w górach. Nie spodziewałem się jednak, że usłyszę od nich "zróbmy sesję w zimie, najlepiej na jakimś szczycie".


Sesja zimowa w Bieszczadach i do tego na szczytach to spore wyzwanie. Nie tylko pod względem logistycznym ale przede wszystkim komfortu pracy z parą młodą. Oczywiście wszystko zależy od warunków, więc potraktowałem to nie tylko jako fajną przygodę ale też wyzwanie.  W końcu nie często para jest tak zdeterminowana jeśli chodzi o sesję.


Długo czekaliśmy na odpowiednią pogodę, ale w końcu się udało. Spadło sporo śniegu, temperatury minusowe, ale do słońca bardzo przyjemnie i dość ciepło.


Gdy dotarliśmy na parking na Przełęczy Wyżnej, z którego mieliśmy wejść na Połoninę Wetlińską,  okazało się że pogoda hmm... jak to w górach, nie do końca pewna.  Powiedziałbym że trudna i nieprzewidywalna. Pojawiły się wątpliwości, wahania i szukanie wyjścia awaryjnego. Po burzliwej dyskusji wspólnie doszliśmy jednak do wniosku, że idziemy! W końcu po to tu przyjechaliśmy. Po kilkunastu minutach przekonaliśmy się o słuszności naszej decyzji.  Pięknie oszroniony las po jednej stronie a po drugiej widok na szczyty, o które ocierają się niskie chmury. Zrobiliśmy kilka ujęć po drodze, bo nie sposób przejść tę trasę w takich warunkach obojętnie.

Gdy doszliśmy na szczyt pogoda nas nie rozpieszczała i chyba tylko upór Kasi i Przemka pozwolił nam dokończyć sesję. Dodatkowo perspektywa ogrzania się przy kubku herbaty w Chatce Puchatka napędzała nas dwukrotnie. Przy zejściu już było bardzo mroźno, ale pracowaliśmy nad sesją do oporu, tam gdzie się jeszcze dało. Widać było, że to spełnienie ich marzeń.


To dzięki waszemu zaangażowaniu Kasiu i Przemku powstała ta wyjątkowa sesja.


Dzięki !!!









































miejsce - Połonina Wetlińska - https://www.bdpn.pl/
suknia, garnitur, mucha: http://www.igar.pl/

Prześlij komentarz

Copyright © Wildlightwedding
Design by Fearne